Myślę o 1 kg, redukuję 4 kg - loteria w farmacji


Od samego myślenia jeszcze wiele się nie zadziało, choć od prawie nic nie robienia można podwoić wygraną w zakładzie. Dlaczego zawsze się nabieramy, zamiast zakasać rękawy i ostro pracować (nad sobą też)?

Słucham w pracy stacji radiowej, dzisiaj jednej, jutro drugiej, i codziennie, ba przynajmniej raz do południa słyszę o suplementach, które tylko łykasz i sam chudniesz?! Czasem popijasz do posiłku, innym razem łykasz przed posiłkiem, są i takie specjały, które łykasz rano i wieczorem, i cały dzień masz spokój. To moje ulubione cuda. Hulaj dusza 12H lub więcej, a na śniadanie łyczek/pastyleczka i na wieczór powtórka.

Generalizując o składzie specyfików odchudzających reklamowanych:
  • tabletki stosowane przed posiłkiem, rano lub wieczór to: herbata zielona,czerwona, minerały (chrom), L-karnityna (o niej szerzej innym razem), guarana, kofeina, yerba mate, celuloza,
  • napoje/proszki do tabletek to: winian L-karnityny, chrom, cykoria, 
  • zamienniki posiłków: wysokobiałkowe koktajle, zupy,
A może niedługo powstaną takie suplementy, w których będą zdrapki: chcesz schudnąć 1kg, z nami wygrałeś redukcję 4kg!Tak po prostu. I nie zdziwię się jak pacjent nawet w to uwierzy, a co lepsze naprawdę tyle schudnie, czyli dodatkowe 3 kg. Jednak po miesiącu zapał mija,łatwo przyszło, łatwo poszło,  albo co gorsza waga wraca, bo przecież od samego łykania to jeszcze nikt nie zrzucił kilogramów na stałe... Efekt placebo i chęć chwytania po najłatwiejsze rozwiązania sprawia,że wyłączamy logiczne myślenie.

Sądzę,że regularne łykanie/picie/zamienianie uczy systematyczności i myślenia o diecie, o jej kaloryczności. Jednak systematyczność i wyrzeczenie się słodyczy (czy innych odskoczni mało dietetycznych) podczas redukcji masy ciała to dwie różne sprawy.

Jeśli większość z tych "cudów" zawiera takie produkty, które możemy konsumować w normalnej diecie bez wyrzeczeń, to po co z tego rezygnować, na rzecz pastylki. Od herbaty zielonej, czerwonej jeszcze nikomu się nic nie stało (chyba,że nie pozwalają na to choroby towarzyszące) co najwyżej pacjent się nawodni, od błonnika "nasyci" (wykluczam osoby przewlekle chore), i tak można wymieniać: witamina C, chrom, wapń, etc.

Podkreślam,że piszę tylko o specyfikach dostępnych bez recepty, reklamowanych, i obiecujących,że łatwo schudniesz, bez aktywności fizycznej i zmiany nawyków żywieniowych. Istnieją również inne środki celowane w np.: hamowanie apetytu, stymulujące termogenezę, ale o nich innym razem.

5 komentarzy:

  1. Teraz przed wiosną i latem coraz więcej takich specyfików. A niestety ludzie wierzą, że to coś da. Trzeba wprowadzić zmiany na stałe, a nie wierzyć, że magiczna tabletka zrobi wszystko za nas. Bardzo dobry wpis :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Dokładnie, samo łykanie tego typu suplementów może odchudzić co najwyżej portfel :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Aż trudno mi uwierzyć, że kiedyś wierzyłam w te suplementy.. Ba, nawet jadłam więcej, bo przecież tabletki mnie "broniły" przed dodatkowymi kg, haha :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja od zawszę instynktownie, podchodzę sceptycznie do suplementów, teraz jestem przekonana, że mam racje mimo, że wiele moich koleżanek wmawiało mi coś innego i przekonywało jaką mają cudowną moc ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Mam wrażenie, że na rynku mamy już kapsułki na wszystko! Przerażające jest to, że tak jak piszesz, gdyby dokładnie się temu przypatrzeć moglibyśmy bez problemu znaleźć wszystkie te składniki w codziennej diecie... o ile byłaby zdrowa ;)

    OdpowiedzUsuń

Jeśli przeczytaliście, byliście tutaj, to dajcie znać. Dziękuję za Wasze komentarze.