Restaurant week czy warto spróbować?


Jak już zapowiadałam na fejsbuku w Łodzi, jak i w większych miastach Polski odbywa się wydarzenie, podczas którego restauracje oferują swoje popisowe dania. Określają one w ten sposób klimat danego lokalu, poddawane są one ocenie odwiedzających oraz serwis jest także w przyzwoitej cenie. 

Całe trzydaniowe menu jest znane oczywiście przed wejściem do danej restauracji lub rezerwacją, której można dokonać internetowo. Uwzględnia ono przystawkę, danie główne oraz deser. Bardzo dużo informacji nt. znajdziecie na stronie restaurantweek.pl (tutaj) wybierając miasto do którego jest wam najbliżej. 


U mnie w tym roku, wypadło na rezerwację internetową, której byłam zwolennikiem wiedząc jak oblegany jest lokal do którego wybierałam się ze znajomymi. Restauracja okazała się być małym, przytulnym miejscem, w którym pomimo wczesnej pory obiadowej wszystkie stoliki miała już zarezerwowane. Klimat jaki obiecano na talerzu - włoski. 

Podwórze przy ul. Piotrkowska 120, jak i lokal OTWARTE DRZWI zaintrygowały mnie i kompanów tej restauracyjnej wyprawy. 

Rezerwacja rozpoczęta przywitaniem gości, pokierowaniem do odpowiedniego stolika (bo i nawet to możecie sobie zamówić/ niekiedy usytuowanie stolika ma znaczenie bynajmniej dla mnie, takim freakiem jestem) obsługa jednym słowem przygotowana.

Starterem było danie mięsne.  
Sałatka z grillowanym indykiem, brukselką, mango, chilli i zielonym pieprzem 


Wszystkie składniki zapowiedziane, odnalezione na talerzu. Potrawie niczego nie brakowało. Smak wyrafinowany, stonowany jednak na tyle, aby wyczekiwać dania następnego. Posiłek lekki, choć objętościowo dość spory. Do dania podane były grzanki, które przygotowane były w piecu, z oliwą, solą gruboziarnistą i czosnkiem. Dopełnienie dania spełnione. 

Danie główne
Roladka ze schabu z malinami w kremowym sosie z maślaków i gnocchi




Posiłek ciekawy ze względu na balans jaki występował między grzybowym sosem a malinami. Ponownie równowaga. Jednak w tym daniu zabrakło mi własnoręcznych gnocchi. Wiem, że lokal wykonuje sam tego typu półprodukty, bo próbowałam ich wcześniej. Jednak tego dnia, coś nie zagrało z kluseczkami. Schab miękki i soczysty. Kolorystyka dania uzupełniona rukolą. 

Deser
Owoce w gorzkiej, mlecznej i białej czekoladzie


Danie typowe, na które będą czekać kobiety podczas wizyty w tym miejscu. Smaczny słodki deser, który zachwycił wszystkich jako uzupełnienie festiwalowego menu. Liście mięty świetnie odświeżały zasłodzonych owocami. 

Co dają tego typu wydarzenia jak Restaurant Week? 

Możecie śmiało próbować czegoś nowego, nieznanego lub po prostu przyjść do miejsca, które lubicie i spróbować restauracyjnego menu. Fakt głosowania na najlepszy lokal działa motywująco na załogę danej gastronomii, zaś uczestnikom poszerza horyzonty. 

Grono odbiorców takiego przedsięwzięcia jest bardzo szerokie. Otóż w każdym menu, pojawiały się opcje wegetariańskie (brawo za dostępność), a także opcje wegańskie. Otwartość szefów kuchni na stworzenie dań zgodnych z ideą lokalu oraz smaczne (tak zakładam :)) posiłki wege, to również pomysł na plus! 

Ciekawa jestem czy skorzystaliście z wydarzenia? I jakie są wasze kulinarne doznania? 
Do 30 kwietnia macie jeszcze czas! Próbujcie! 


2 komentarze:

  1. Chętnie poszłabym na taki restaurant week, a jeszcze bardziej zaintrygowałaby mnie wersja z azjatycką myśl.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Takie nuty smakowe również się pojawiają. Na liście wystawców widnieje bardzo skrupulatny opis tego, co będzie podane. I przede wszystkim rodzaj kuchni, jaki dany lokal oferuje.
      Może w edycji jesiennej uda się spróbować odrobinę Azji?

      Usuń

Jeśli przeczytaliście, byliście tutaj, to dajcie znać. Dziękuję za Wasze komentarze.