Przyrodnicze spostrzeżenia obiektywem - wrzesień


Koniec tego miesiąca to dobry moment na ilustrację zmieniającej się przyrody. Wszystko wokół nabiera innych kolorów. Czasem odwiedzają nas niespodziewani goście po odrobinę ciepłej strawy, czasem czułości. To już lekki powiew chłodu uwieczniony w ciepłej oprawie ostatnich promieni słońca. Zapraszam do oglądania.

Dzisiejszy post będzie kontynuacją myśli uwieczniania tego, czym najbardziej zaraz po kulinariach, chciałabym się z Wami podzielić, a więc fotografia otaczającej nas przyrody. Pierwszy post na ten temat powstał w kwietniu (możesz zerknąć klikając) a ostatni w sierpniu (klik). Każda z sesji obrazuje inną porę roku, inne stworzenia, inną roślinność.


 








Aronia, kiście aronii, winogrona i mirabelki. Te ostatnie zebrane z ziemi to pewnik, że najsłodsze. Tak zapamiętam wrzesień. Ach i jeszcze niespodziewany gość, który wpierw wygrzewał się na trawie w słońcu, a potem zawitał u drzwi. :)


Nawet księcia można we wrześniu spotkać. Nie pytajcie, odpowiem od razu: nie całowałam. Jakiś milczący był i nieruchomy, a nieśmiałka to ja za męża nie chcę! :)



Miłego dnia! Tego ostatniego wrześniowego w tym roku. :)

5 komentarzy:

  1. Ten kiciuś za drzwiami wymiata :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ten kiciuś za drzwiami wymiata :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Jak ślicznie :). Chyba i ja z aparatem w poszukiwaniu jesieni muszę się wybrać.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ciekawe zdjęcia, kotek widać, chce być sławny :)

    OdpowiedzUsuń

Jeśli przeczytaliście, byliście tutaj, to dajcie znać. Dziękuję za Wasze komentarze.