Spostrzeżenia obiektywem - luty




Luty był miesiącem szarości, niestety. Nie znaczy to,że w życiu było szaro i buro ale otoczenie zwyczajnie łapało kolor. Tak właśnie to widziałam. Nawet pączkożercy (patrz oczekujący pod cukiernią) byli dla mnie tacy niezwyczajni w czerni i bieli. Otoczenie odkrywa to, co skryte w czasie zimy. Częściej odkryciem były dla mnie porządki, które powinny nastać ale jestem optymistycznej myśli. Jeszcze chwila, jeszcze moment.
Przynajmniej postaci i zwierzęta jakieś weselsze i ciekawsze świata. Ach i jeszcze remonty, renowacje, budowy. Nieodłączny element roztopów zauważanych na butach, chodnikach, a tak zupełnie serio...coś się jednak wokół nas dzieje.
I rower, miejski rower rusza, już od jutra! 
















































3 komentarze:

  1. To pierwsze zdjęcie z tym psiakiem jest tak klimatyczne, że można patrzeć oraz co rusz wymyślać i dopisywać do niego nowe historie.

    http://brewilokwencja.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. A mnie trudno w lutym wypędzić się z domu na spacer, chociaż co roku obiecuję sobie hartowanie to i tak w końcu wymiękam i kiedy nadchodzą te większe mrozy, zaszywam się w domu. Nic na to nie poradzę, że ja po prostu kostnieję, kiedy jest poniżej zera. Chyba bocian niechcący upuścił mnie w tym kraju, tak naprawdę miałam lecieć gdzieś daleko na południe ;-)

    OdpowiedzUsuń

Jeśli przeczytaliście, byliście tutaj, to dajcie znać. Dziękuję za Wasze komentarze.